
Cześć. Jeśli nie mignęła Wam gdzieś historia mojej „współpracy” z Tomaszem Nowackim (Noviktech) i Wiktorią Fronczak (W1 Profesjonalne Usługi Sprzątające) ze Skoków, to wyjaśnię krótko.
Prowadzę sklep internetowy z telefonami. Od około roku istnieje grupa na Facebooku prowadzona przez Tomasza i Wiktorię, w której jestem regularnie obrażany i poniżany – łącznie z wpisami, które schodzą na poziom komentarzy o moich genitaliach. Nie żartuję: to jest temat rozmów w prywatnej grupce Tomasza i Wiktorii.
Skąd to się wzięło? Z mojego punktu widzenia absurdalnie: nie mam wobec nich żadnego długu ani zobowiązania, a mimo to konflikt trwa i jest podtrzymywany publicznie.
I teraz najlepsze.
Myślałem, że dorośli ludzie rozwiązują spory przez: rozmowę, wezwanie, mediację, ewentualnie sąd.
Tomasz znalazł metodę skuteczniejszą.
Poskarżył się moim rodzicom.
Tak. Rodzicom.
Ja po trzydziestce, rodzice przed sześćdziesiątką, Tomasz (chyba) pełnoletni, a „strategia” w sporze wygląda jak z podstawówki: „uważaj, bo powiem mamie”. I na serio powiedział:

Może to powinno wejść do standardów obsługi klienta, na przykład na Allegro?
„Nie działa rękojmia? Skorzystaj z opcji: skarga do rodziców sprzedawcy.
Mama i tata pociągną go za ucho i sprawa załatwiona.”
Brzmi zabawnie – ale tylko do momentu, gdy człowiek uświadomi sobie, że tu nie chodzi o reklamację, tylko o presję i przekraczanie granic.
Tomaszu, co dalej? U Ciebie skarga do rodziców to już standard. Następny krok jaki?
Udostępnienie mojego adresu?
Adresu moich rodziców?
Żeby inni też mogli złożyć „reklamację” osobiście albo poskarżyć się moim rodzicom?
Te pytania są ironiczne – Tomasz już zapowiedział, że pójdzie właśnie w tym kierunku. Mój apel: człowieku, zajmij się swoją robotą.
I ważna rzecz: nie twierdzę, że Tomasz i Wiktoria są złymi fachowcami. Widziałem, że są osoby zadowolone z ich usług.
Ale jeśli mam dać jedną radę z perspektywy kogoś, kto już go poznał, to brzmi ona tak:
Zanim wybierzesz wykonawcę do prac domowych, zastanów się, jak ta osoba zachowa się, gdy przestaniesz być „zadowolony klientem”.
Bo w najgorszym wariancie zamiast rozmowy możesz dostać… internetową grupę o sobie, o Twoich genitaliach, pełno poniżających publikacji, ingerowanie w Twoją firmę i „negocjacje” prowadzone przez Twoich rodziców.
Mimo to chcesz to współpracy z Tomaszem Nowackim i jego zespołem?
Na wszelki wypadek miej twarde uszy. Możesz skończyć ze skargą u mamy i taty oraz symbolicznym żądaniem pociągnięcia Cię do odpowiedzialności (za ucho), a może nawet klapsem.

Dodaj odpowiedź do Wow Anuluj pisanie odpowiedzi