Mówią, że prawdziwi bohaterowie nie noszą peleryny. Coś w tym jest, oto wyjaśnienie „misji” pani Wiktorii:

Problem w tym, że Pani Wiktoria nie jest moją klientką. Co więcej ona i jej partner – Tomasz Nowacki – mają kontakt z firmą wykończeniową, która – w mojej ocenie – nie wywiązała się z umowy i wobec której mam roszczenie o zwrot części pieniędzy z uwagi na powstałe problemy. Tu chodzi o kwotę 250 tysięcy złotych. Czy aby zniechęcić mnie do walki o zwrot części kwoty za niewykonane prace, firma wykończeniowa postanowiła delegować panią Wiktorię i jej partnera Tomasza do prowadzenia grupy, w której jestem nazywany przestępcą, w której mówi się, że ciążą na mnie jakieś wyroki i zakazy, że jestem oszustem? Sparaliżować funkcjonowanie mojej firmy, które od zawsze było oparte na zaufaniu klientów? W mojej opinii tak -> wszystkie dowody na to wskazują.
Co więcej głównym problemem jest, że grupa p. Wiktorii działa w ten sposób, że wciąga w konflikt moich prawdziwych klientów, wmawia im, że jestem przestępcą i zniechęca do tego, aby wyjaśniać sprawy spokojnie, polubownie. Takie zapewnienia padają nawet ze strony osób, które kupiły telefon z mojego sklepu -> zrezygnowały -> dostały zwrot 2-3 dni później. Gdzie tu jest oszustwo, bowiem nie rozumiem tego? Jednocześnie zmuszony byłem pozwać te osoby o naruszenie moich dóbr osobistych i czytam „co ten facet sobie wyobraża”. Odpowiadam: wyobrażam sobie, że nie można pisać o kimś publicznie przez parę miesięcy, że jestem oszustem, albo że kogoś oszukałem, gdy otrzymało się zwrot 4 dni po odstąpieniu od umowy.
Czy p. Wiktoria otrzymuje wynagrodzenie za rok „poświęcenia” i trudnej walki ze mną? Nie wiem tego – trudno jednak zrozumieć z jakiego powodu młoda dziewczyna, z małej miejscowości pod Poznaniem, prowadzi od roku grupę przeciwko komuś z Warszawy i naraża się na konsekwencje prawne, prowadząc jakąś nielogiczną narrację o działaniu w dobrej wierze, ale jednocześnie ignorując dowody na moją „niewinność”. Jak w ogóle możemy mówić o dobrej wierze, gdy robi się kampanię o kimś, kogo się nie zna? Ja nie znam p. Wiktorii – nigdy nie miałem z nią kontaktu, nawet nie odpisała na żadne moje wezwanie ani jakąkolwiek wiadomość email ode mnie. Skąd ta determinacja, poświęcenie, misja? Nie wiem tego.
Jednocześnie pytałem p. Tomasza – jej partnera – czy otrzymują korzyści, środki finansowe za prowadzenie tej formy „kampanii”. Tomasz nie zaprzeczył. Nie potwierdził – ale też nie zaprzeczył.
Najgorsze w tym wszystkim co się stało, to rola, jaką spełniają moi klienci – stali się „pionkami” w cudzej grze. Myślą, że działają w dobrej wierze atakując mnie, nie rozumieją, że jestem ofiarą tej gry, ale oni też – to, że nie możemy się dogadać (ja i moi klienci) szkodzi obu stronom. A gdzie dwóch się bije… Tam Wiktoria korzysta. Z pewnością łatwo udawać osobę pokrzywdzoną, gdy w rzeczywistości nie jestem tej dziewczynie (ani jej partnerowi) winny ani grosza.
Pani Wiktorio – jeśli Panią pomawiam, zapraszam do sądu. To nie ja prowadzę od prawie roku kampanię przeciwko Pani. Gdy dodałem tylko jeden wpis na temat całej sytuacji – która trwa od roku – to nagle pojawiła się totalna panika, ukrycie grupy, jakieś wyjaśnienia o byciu męczennicą XXI wieku i atakach z mojej strony. Ale ja muszę to znosić od roku. Nie, nie atakuje Pani – bronię się przed fałszywymi informacjami. Pani grupa została założona przez osoby, które nie są moimi klientami. Pozostaje Pani w kontakcie ze wspomnianą firmą wykończeniową. Co więcej grupa, którą Pani prowadzi, przez pół roku (od lutego do sierpnia) rozpowszechniała informacje o tym, że jestem przestępcą i oszustem, mimo że nie było w niej ani jednej osoby, której problem nie został rozwiązany, a co więcej większość członków nawet nie była moimi klientami. Z rozpędu przyjęła Pani do grupy nawet mojego dostawcę, który sprzedał mi telefony obciążone systemem ratalnym. Ale „zapomniała” Pani przyjąć mnie, abym mógł wyjaśnić sprawy z własnymi klientami (moimi, nie firmy wykończeniowej czy Pani). Zamiast tego czytam, że „z terrorystami się nie negocjuje”, „nie warto rozmawiać z tym gościem”. Odpowiadam: nawet nie próbowaliście.

Dodaj odpowiedź do Tomasz Anuluj pisanie odpowiedzi