• Mówią, że prawdziwi bohaterowie nie noszą peleryny. Coś w tym jest, oto wyjaśnienie „misji” pani Wiktorii:

    Problem w tym, że Pani Wiktoria nie jest moją klientką. Co więcej ona i jej partner – Tomasz Nowacki – mają kontakt z firmą wykończeniową, która – w mojej ocenie – nie wywiązała się z umowy i wobec której mam roszczenie o zwrot części pieniędzy z uwagi na powstałe problemy. Tu chodzi o kwotę 250 tysięcy złotych. Czy aby zniechęcić mnie do walki o zwrot części kwoty za niewykonane prace, firma wykończeniowa postanowiła delegować panią Wiktorię i jej partnera Tomasza do prowadzenia grupy, w której jestem nazywany przestępcą, w której mówi się, że ciążą na mnie jakieś wyroki i zakazy, że jestem oszustem? Sparaliżować funkcjonowanie mojej firmy, które od zawsze było oparte na zaufaniu klientów? W mojej opinii tak -> wszystkie dowody na to wskazują.

    Co więcej głównym problemem jest, że grupa p. Wiktorii działa w ten sposób, że wciąga w konflikt moich prawdziwych klientów, wmawia im, że jestem przestępcą i zniechęca do tego, aby wyjaśniać sprawy spokojnie, polubownie. Takie zapewnienia padają nawet ze strony osób, które kupiły telefon z mojego sklepu -> zrezygnowały -> dostały zwrot 2-3 dni później. Gdzie tu jest oszustwo, bowiem nie rozumiem tego? Jednocześnie zmuszony byłem pozwać te osoby o naruszenie moich dóbr osobistych i czytam „co ten facet sobie wyobraża”. Odpowiadam: wyobrażam sobie, że nie można pisać o kimś publicznie przez parę miesięcy, że jestem oszustem, albo że kogoś oszukałem, gdy otrzymało się zwrot 4 dni po odstąpieniu od umowy.

    Czy p. Wiktoria otrzymuje wynagrodzenie za rok „poświęcenia” i trudnej walki ze mną? Nie wiem tego – trudno jednak zrozumieć z jakiego powodu młoda dziewczyna, z małej miejscowości pod Poznaniem, prowadzi od roku grupę przeciwko komuś z Warszawy i naraża się na konsekwencje prawne, prowadząc jakąś nielogiczną narrację o działaniu w dobrej wierze, ale jednocześnie ignorując dowody na moją „niewinność”. Jak w ogóle możemy mówić o dobrej wierze, gdy robi się kampanię o kimś, kogo się nie zna? Ja nie znam p. Wiktorii – nigdy nie miałem z nią kontaktu, nawet nie odpisała na żadne moje wezwanie ani jakąkolwiek wiadomość email ode mnie. Skąd ta determinacja, poświęcenie, misja? Nie wiem tego.

    Jednocześnie pytałem p. Tomasza – jej partnera – czy otrzymują korzyści, środki finansowe za prowadzenie tej formy „kampanii”. Tomasz nie zaprzeczył. Nie potwierdził – ale też nie zaprzeczył.

    Najgorsze w tym wszystkim co się stało, to rola, jaką spełniają moi klienci – stali się „pionkami” w cudzej grze. Myślą, że działają w dobrej wierze atakując mnie, nie rozumieją, że jestem ofiarą tej gry, ale oni też – to, że nie możemy się dogadać (ja i moi klienci) szkodzi obu stronom. A gdzie dwóch się bije… Tam Wiktoria korzysta. Z pewnością łatwo udawać osobę pokrzywdzoną, gdy w rzeczywistości nie jestem tej dziewczynie (ani jej partnerowi) winny ani grosza.

    Pani Wiktorio – jeśli Panią pomawiam, zapraszam do sądu. To nie ja prowadzę od prawie roku kampanię przeciwko Pani. Gdy dodałem tylko jeden wpis na temat całej sytuacji – która trwa od roku – to nagle pojawiła się totalna panika, ukrycie grupy, jakieś wyjaśnienia o byciu męczennicą XXI wieku i atakach z mojej strony. Ale ja muszę to znosić od roku. Nie, nie atakuje Pani – bronię się przed fałszywymi informacjami. Pani grupa została założona przez osoby, które nie są moimi klientami. Pozostaje Pani w kontakcie ze wspomnianą firmą wykończeniową. Co więcej grupa, którą Pani prowadzi, przez pół roku (od lutego do sierpnia) rozpowszechniała informacje o tym, że jestem przestępcą i oszustem, mimo że nie było w niej ani jednej osoby, której problem nie został rozwiązany, a co więcej większość członków nawet nie była moimi klientami. Z rozpędu przyjęła Pani do grupy nawet mojego dostawcę, który sprzedał mi telefony obciążone systemem ratalnym. Ale „zapomniała” Pani przyjąć mnie, abym mógł wyjaśnić sprawy z własnymi klientami (moimi, nie firmy wykończeniowej czy Pani). Zamiast tego czytam, że „z terrorystami się nie negocjuje”, „nie warto rozmawiać z tym gościem”. Odpowiadam: nawet nie próbowaliście.

  • Chciałbym opisać Wam historię, która brzmi jak żart – ale jest moją rzeczywistością od roku.

    Facet kupił u mnie telefon. Po 3 dniach zrezygnował, dostał pełny zwrot, podziękował…
    a tydzień później zaczął mnie publicznie wyzywać, nazywać „chwastem do wyrwania” i pisać, że jestem „oszustem”.

    Dalej historia robi się tylko jeszcze bardziej absurdalna.

    Punkt zwrotny

    Jestem w sporze cywilnym z firmą stolarską Deer Wood (niedokończone prace, wysokie zaliczki, brak rozliczenia materiałów).
    Po tym, jak ich wezwałem do zwrotu części pieniędzy, nagle…
    ten sam pan Tomasz zaczyna działać razem z osobami powiązanymi z tą firmą.

    Co robią?

    Zakładają na Facebooku grupę „poszkodowanych przeze mnie klientów”.

    Problem?

    Ani Tomasz, ani jego partnerka Wiktoria NIE są moimi klientami.
    Wiktoria nigdy nic ode mnie nie kupiła, a Tomasz otrzymał po paru dniach pełen zwrot środków.
    A mimo to od roku udają największe „ofiary”.

    Narracja: „ostrzeżmy świat przed oszustem”.

    Efekt domina

    Do grupy zaczęli dołączać moi prawdziwi klienci.
    Ci, którzy widząc „80 osób poszkodowanych”, uznali, że muszę być faktycznie przestępcą.

    Efekt końcowy to:

    • ok. 80 osób skłóconych ze mną,
    • falę hejtu, groźby, pomówienia,
    • 100 negatywnych opinii,
    • setki rezygnacji z zamówień,
    • dziesiątki zgłoszeń na policję i do instytucji (często bez sensu),
    • około 100 spraw, które muszę toczyć przeciw własnym klientom,
    • realne straty finansowe idące w setki tysięcy złotych,
    • a nawet ryzyko tego, że sam będę oskarżony o przestępstwo.

    I to wszystko dlatego, że ludzie uwierzyli dwóm osobom, które… nie są moimi klientami.

    Czy robią to za darmo?

    Nie wiem.
    Ale zbieżność dat i powiązania z firmą Deer Wood mówią same za siebie. Trudno uwierzyć, aby ktoś od roku poświęcał czasem parę godzin na zarządzanie grupą i robił to za darmo.

    Jak wygląda rzeczywistość po roku?

    Ten człowiek – Tomasz Nowacki – wciąż mnie obraża. Nawet dzisiaj, w dniu pisania wpisu (27 listopada 2025), ponownie nazwał mnie publicznie oszustem, przed którym należy ostrzec świat.
    Wiktoria Fronczak wciąż prowadzi grupę, mimo że też nigdy niczego u mnie nie kupiła.
    A grupa nadal rośnie.

    Nie wiem, czy to zemsta, czy zorganizowana „akcja”, ale to zniszczyło:

    • mój biznes,
    • mój dom,
    • moje zdrowie psychiczne,
    • moje życie prywatne.

    I dzieje się tylko dlatego, że komuś nie spodobało się to, że walczę w sądzie o zwrot pieniędzy za niewykonane prace (Deer Wood – firma stolarska z Warszawy) oraz udało im się nawiązać kontakt z ludźmi takimi jak Tomasz Nowacki oraz Wiktoria Fronczak.

    Podpisuję się pod tym imieniem i nazwiskiem.
    Mam dowody na każdy opisany fakt. Ponoszę pełną odpowiedzialność cywilną i karną za każde moje słowo. Wszystko zresztą uda się Państwu znaleźć w Internecie.

    Bohaterowie?

    Ja: Dariusz Dułak.

    Firma, z którą mam spór i zaangażowała dwie osoby w prowadzenie grupy na facebooku: „Deer Wood” z Warszawy.

    Moi „poszkodowani”: Para z miejscowości Skoki pod Poznaniem, Wiktoria Fronczak, która prowadzi „W1 Profesjonalne usługi sprzątania” oraz Tomasz Nowacki – elektryk, gość od firmy NovikTech – Tomasz Nowacki

    A Ty? Na ile wyceniłbyś rok działania na czyjąś szkodę udając oszukanego, aby zrujnować komuś życie, firmę, doprowadzić do skraju bankructwa i ryzyka utraty domu, na który pracował całe swoje życie?

    Tomasz twierdzi, że robi to za darmo, „dla społeczeństwa”, nie zaprzeczył jednak nigdy, że otrzymuje za to wynagrodzenie. Wiktoria natomiast nigdy nie skomentowała sprawy, nigdy nie miałem z nią żadnego kontaktu, nawet przez email.

    #TomaszNowacki #noviktech #w1 #wiktoriafronczak #w1 #skoki #roszkowo #tematdlauwagi #Państwowpanstwie

  • Chcecie wiedzieć jak działa grupa, która mnie niszczy?
    Weźmy jedną osobę, tylko jedną: Annę Kaczmarek, która reprezentuje firmę „New Age Solutions Sp.z o.o, NIP: 7822805130” z Poznania.

    1. 12 listopada – zakup telefonu

    Realny stan faktyczny:

    • termin wysyłki: kilka dni (normalne, bo musiałem zamówić telefon pod klientkę, towar nie był od ręki),
    • telefon nowy, zaplombowany, nie-operatorowy,
    • wysłałem jej zdjęcia tego urządzenia przed wysyłką,
    • zero opóźnienia, zero problemu.

    A jednak…

    2. 17 listopada – pierwszy atak

    Zanim minął jakikolwiek termin:

    nazywa mnie złodziejem,
    oszustem,
    „scamem”,
    twierdzi, że „nigdy nie miałem zamiaru nic wysłać”.

    To kompletnie nieprawda.
    Towar czekał gotowy.

    3. Dołącza do „grupy”

    I tu zaczyna się właściwy absurd.

    W momencie dołączenia klientka:

    wystawia już ponad 20 (!) komentarzy negatywnych,
    powołuje się wyłącznie na instrukcje grupy,
    wykonuje ich „checklistę”:

    • zgłoś do banku
    • zgłoś do operatora
    • zgłoś do UOKiK
    • zgłoś do CERT
    • zgłoś do skarbówki
    • zgłoś na policję
    • wystaw komentarze gdzie się da
    • powtarzaj, że jesteś „oszukana”
    • nie rozmawiaj, nie negocjuj, nie podawaj danych

    I robi to mimo że NIE miała żadnego przekroczonego terminu i żadnej szkody.

    4. Proponuję zwrot – i tak zaczyna się druga absurdalna część

    Żeby uspokoić sytuację, powiedziałem jej:

    Oddam pieniądze, mimo że to zakup na spółkę z o.o., a więc nie ma prawa odstąpienia, ale nie chcę problemów dla siebie ani dla niej.

    Co słyszę?

    „Proszę sobie samemu znaleźć numer konta”.

    Klientka wie, że nie da się tak zwrócić środków, ale odmawia podania numeru konta, bo grupa instruuje ją, żeby:

    • nie podawać danych,
    • nie wchodzić w dialog,
    • „on ma cierpieć”.

    A jednocześnie każdy jej kolejny komentarz jest bardziej agresywny niż poprzedni.

    5. 23 komentarze za JEDNĄ transakcję

    normalnie, żeby dostać 23 pozytywnych opinii, muszę sprzedać ok. 1000 telefonów,
    tutaj – 23 negatywnych opinii za JEDEN zakup,
    mimo że:

    • nie było opóźnienia,
    • nie było szkody,
    • proponowałem zwrot mimo braku podstaw,
    • wysłałem zdjęcia telefonu,
    • starałem się wyjaśnić sprawę.

    6. I nie da się z nią porozumieć

    Kiedyś – 200 wiadomości dziennie.
    Teraz – 0 odpowiedzi na maila, 0 odpowiedzi o numer konta, 0 dialogu. Ale za to parę komentarzy negatywnych.

    Dlaczego?

    Bo grupa narzuca narrację:
    „nie dogaduj się z nim, jest oszustem na wielką skalę, my wiemy lepiej”.

    7. Mechanizm jest IDENTYCZNY w dziesiątkach przypadków

    To nie jest wyjątek.
    To wzorzec.

    Instrukcja jest zawsze ta sama:

    • uderzyć we wszystkie możliwe instytucje,
    • zasypać negatywami,
    • nie rozmawiać,
    • eskalować,
    • straszyć,
    • „robić mu opinię oszusta”.

    I to działa, bo:

    klienci myślą, że grupa powstała oddolnie,
    a faktycznie została założona przez osoby… które NIGDY NICZEGO u mnie nie kupiły,
    i które działają przy współpracy z kancelarią prawną Dubiel Sawinda Koziński.

    8. Skutek dla mnie

    100 negatywnych opinii w kilka tygodni,
    tysiące złotych miesięcznie przepalonych na reklamy, które przez negatywy nie działają,
    fala rezygnacji,
    spory z klientami, których normalnie dałoby się rozwiązać w 24 godziny,
    utrata współpracy z kilkoma partnerami,
    realna groźba upadku firmy.


    Jedna grupa na Facebooku, stworzona przez ludzi, którzy nie są moimi klientami,
    podsycana przez kancelarię prawną, doprowadziła do sytuacji, w której:

    jedna transakcja generuje 23 komentarzy, 10 zgłoszeń, falę hejtu i całkowitą blokadę dialogu.

    A ja jestem rozliczany tak, jakbym faktycznie zrobił krzywdę tym ludziom.

    To jest właśnie przykład, jak działa ten „mechanizm”.

    Oto linki do opinii wystawionej przez jedną, dwie osoby z firmy New Age Solutions Sp.z o.o. Opinie wystawiane są także pod różnymi nickami.

    1) https://www.opineo.pl/opinia/21548952

    2) https://www.opineo.pl/opinia/21547895

    3) https://www.opineo.pl/opinia/21547872

    4) https://www.opineo.pl/opinia/21547785

    5) https://www.opineo.pl/opinia/21546804

    6) https://www.opineo.pl/opinia/21546251

    7) https://www.opineo.pl/opinia/21546101

    8) https://www.opineo.pl/opinia/21545326

    9) https://www.opineo.pl/opinia/21543676

    10) https://www.opineo.pl/opinia/21543018

    11) https://pl.trustpilot.com/reviews/6926ae13212542b9f8dff10c

    12) https://pl.trustpilot.com/reviews/6924d5cdd043fad03eba0ea4

    13) https://pl.trustpilot.com/reviews/6926ad47a09d01484a059061

    14) https://pl.trustpilot.com/reviews/6921ac2fc1c93c6681f00e3f

    15) https://pl.trustpilot.com/reviews/69257be9e3096157704b4650

    16) https://pl.trustpilot.com/reviews/69257a975260346269140038

    17) https://pl.trustpilot.com/reviews/69246611c5ba53d5cc6936a1

    18) https://pl.trustpilot.com/reviews/692039bf8d8cb3333fcedef3

    19) https://pl.trustpilot.com/reviews/692157d34d8944807a8f48ca

    20) https://pl.trustpilot.com/reviews/692465638d6f80503814585c

    21) https://www.opineo.pl/opinia/21549068

    22) https://www.opineo.pl/opinia/21549178

    23) Jedyna usunięta opinia:

  • Materiał jest oparty na faktach i dowodach. Publikuję ten wpis w akcie desperacji, upubliczniając swoje dane.

    Nazywam się Dariusz Dułak.
    Nie ukrywam się.
    Nie tworzę kont anonimowych.
    I powiem wprost: nigdy w życiu nie sądziłem, że firma produkująca meble może doprowadzić człowieka do sytuacji, w której boi się o siebie, o rodzinę, o swój dom i o swoją firmę.

    To, co przeżyłem przez ostatnie miesiące, jest tak niewiarygodne, że gdyby ktoś mi o tym opowiedział rok temu, uznałbym, że przesadza.

    1. Współpraca jak każda – do momentu, aż poprosiłem o zwrot nadpłaty

    Sprawa zaczęła się normalnie.
    Zamówiłem meble. Wysoka cena, bo ufałem, że jakość będzie wysoka.

    Niestety:

    • po zmianach w projekcie koszt materiału spadł, ale firma nie zwróciła nadpłaty,
    • wycena blatu najpierw 20 000 zł, po zwróceniu uwagi nagle 13 000 zł – badanie klienta…? Tego, ile jest w stanie zapłacić?
    • kilka błędów, rzeczy niedopowiedzianych, nieprecyzyjnych, kompletny brak refleksji nad tym, że klient nie jest zadowolony.

    Zacząłem prosić o wyjaśnienia. Zwykła, normalna, ludzka rzecz. Wobec braku reakcji, wystawiłem kilka komentarzy negatywnych.

    2. I wtedy wydarzyło się coś, czego nie potrafię pojąć do dzisiaj

    Prowadzę firmę – sklep internetowy, sprzedaję elektronikę, telefony komórkowe.

    Zamiast rozmowy, dialogu, kontaktu…

    … na Facebooku powstała grupa, w której zaczęto mnie przedstawiać jako „oszusta”,

    mimo że ludzie ci nie byli nawet moimi klientami. Pierwsze 10-15 osób nie miało ze mną żadnej relacji, żadnej transakcji, żadnego problemu. Ci ludzie od początku roku pomawiali mnie, twierdzili, że jestem oszustem i po prostu czekali, aż zaczną do nich dołączać prawdziwi klienci. Potrzebowali około pół roku, aż zaczęli do nich dołączać moi realni klienci, którzy po prostu im uwierzyli. Sytuacja eskalowała na początku września, a potem jeszcze bardziej na początku listopada. Problemy zaczęły tworzyć się realnie, bo zniszczono moje dobre imię, zaufanie do mnie.

    To, co tam się dzieje, można zobaczyć samemu – grupa jest publiczna, a oto jej adres:

    https://www.facebook.com/groups/1751876979011477

    To nie jest zwykłe narzekanie klientów.

    To zorganizowana nagonka, dziesiątki osób jednego dnia, instrukcje, co mają pisać, gdzie zgłaszać, jak mnie oczerniać.

    W ciągu kilku tygodni:

    • dostałem ok. 100 negatywnych opinii,
    • część osób pisała po 10-15 komentarzy dziennie,
    • ludzie, którzy nie mieli żadnego problemu, oddawali towar „na wszelki wypadek, bo znajomi z grupy ostrzegli”,
    • inni powoływali się na rzeczy, które… nigdy nie miały miejsca.
    • publikowano tam nawet sfabrykowane dowody, które miały pokazywać, że oszukuje ludzi,
    • doprowadzono do częściowej blokady mojego sklepu,
    • jednocześnie członkowie grupy wierzą, że działają w słusznej sprawie, ignorując fakt, że cała administracja nie jest moimi klientami,
    • ignorują fakt, że działając na moją szkodę, szkodzą sobie – blokując mi sklep, pozbawiają mnie obrotu
    • podważając zaufanie do mnie – pozbawiają mnie wpływów,
    • nie jestem w stanie na bieżąco rozpatrywać reklamacji i rozwiązywać problemy.

    A ja każdego ranka wstawałem z lękiem: ile dziś zniszczonych opinii zobaczę? ile kolejnych problemów będzie?

    3. Skąd to się wzięło?

    I tu zaczyna się najbardziej przerażająca część tej historii.

    Z dokumentów, korespondencji i chronologii, którą mam na piśmie wynika, że:

    • w czasie, gdy prosiłem Deer Wood o wyjaśnienia i zwrot nadpłaty, a następnie wystawiłem opinię o tej firmie,
    • równolegle pojawiła się kancelaria prawna „Dubiel Sawinda Koziński” powiązana z tym środowiskiem, która zaczyna szukać osób chcących przyłączyć się do inicjatywy,
    • kilka dni później powstała grupa internetowa,
    • w grupie tej działają osoby związane z firmą, które twierdzą, że je oszukałem,
    • z czasem do grupy zaczynają dołączać moi prawdziwi klienci i przyjmują za fakt wszystko co tam jest umieszczone,
    • a na koniec… pełnomocnik tej samej kancelarii zaczął reprezentować osoby z tej grupy – również te, które nigdy nie były moimi klientami.

    Jak często widzicie Państwo, żeby firma stolarska współtworzyła grupę internetową uderzającą w swojego własnego klienta?

    Jak często widzicie, aby kancelaria prawna zamiast prowadzić mediacje:

    • siedziała w grupie, sprawowała nad nią opiekę prawną przez prawie rok (czy otrzymuje w ogóle za to wynagrodzenie? Od grupy? Od Deer Wood?)
    • nie reagowała na wyzwiska,
    • nie reagowała na groźby,
    • nie rozwiązywała żadnego sporu,
    • a jedynie pozwalała, by spirala nienawiści rosła?

    Dla mnie to nadal niewyobrażalne. Kancelaria posiada pełnomocnictwa części osób z grupy… Jednocześnie od tygodni nie odpisuje na propozycje rozwiązania problemów poszczególnych klientów. Dlaczego? Żeby narracja o tym, że jestem przestępcą się zgadzała, musi być pozew w sądzie. Nie daj boże klient dogadałby się ze sprzedawcą. Napiszę wprost – moi klienci nie chcą ze mną rozmawiać, bo mają „kancelarię” z grupy, a kancelaria też nie chce ze mną rozmawiać – bo wtedy narracja o byciu oszustem po prostu by upadła.

    4. Co to zrobiło z moim życiem?

    Powiem szczerze:

    Zniszczyło mnie to psychicznie i finansowo.

    Klienci, którzy nigdy nie mieli problemu, zaczęli się wycofywać.
    Każdego dnia widziałem kolejne komentarze.
    Łącznie około 100 negatywów w krótkim czasie. Wiele z tych komentarzy jest fikcyjna, opisuje sytuacje, których nie ma i nie było. Część komentarzy jest od prawdziwych klientów, którzy uwierzyli, że jestem przestępcą.

    A ja miesięcznie wydaję na reklamy od 30 000 do 70 000 zł – to wszystko poszło na marne.

    Dla mojej firmy to katastrofa.
    Dla mojej rodziny – koszmar.
    Dla mnie osobiście – coś, z czym trudno funkcjonować.

    A wszystko dlatego, że odważyłem się poprosić o zwrot pieniędzy, które – w mojej ocenie – powinny zostać zwrócone.

    5. Trudno uwierzyć, że firma stolarska zorganizuje przeciwko klientowi nagonkę

    Ale taka jest moja rzeczywistość.

    Szczerze – do dziś nie wiem, jak to możliwe.

    Zamiast:

    • wyjaśnić sprawę,
    • porozmawiać,
    • rozwiązać problem,
    • znaleźć kompromis,

    wybrano strategię „kto kogo przetrwa”, pokazania siły, zastraszenia i zniszczenia mnie jako osoby i przedsiębiorcy.

    Zamiast oddać parę tysięcy złotych nadpłaty –
    zniszczono lata mojej pracy i reputacji.

    6. Czego chcę tą opinią?

    Jednej rzeczy:

    Aby inni potencjalni klienci wiedzieli, na co mogą się narazić. Abyście widzieli, jak biznes działa w Polsce.

    To nie jest zwykła opinia „nie polecam, bo były opóźnienia”.

    To jest ostrzeżenie człowieka, który:

    • został publicznie rozjechany przez machinę nagonki,
    • widzi codziennie, jak grupa działa według emocji,
    • walczy z dziesiątkami spraw zainspirowanych tą grupą, którym w rzeczywistości chce pomóc – to moi klienci, których sprawy chcę rozwiązać,
    • ale przedstawiciele Deer Wood zrobili z nich swoich klientów,
    • jednocześnie nie doczekał się od firmy nawet próby rozwiązania problemu,
    • a ilość sporów jest tak duża, że nie jestem w stanie odpisywać prawdziwym klientom, którzy z niepokoju wysyłają dziesiątki wiadomości (po 100-200-300 w 2-3 dni – to nie jest „standardowa” ilość, z klientami zwykle nie ma żadnej korespondencji: kupują –> dostają –> są zadowoleni, więc nic nie piszą).

    Podsumowanie

    Nie proszę o współczucie.
    Nie proszę o wsparcie.
    Proszę jedynie:

    Przeczytajcie to i sprawdźcie fakty sami.

    Grupa jest publiczna.
    Komentarze są publiczne.
    Negatywy wystawiane jednego dnia po kilkanaście sztuk – również publiczne.
    Powiązania – można odnaleźć samodzielnie,
    Chronologię – sprawdzić. (najpierw ja wystawiam komentarze firmie Deer Wood à powstaje grupa à doznaje masowego ataku opiniami negatywnymi).

    Każdy może to zobaczyć.

    A czy firma, która potrafi zrobić coś takiego jednemu klientowi, jest firmą, której chcecie zaufać…
    To już Państwo oceńcie sami.

    A czy firma, która potrafi zrobić coś takiego jednemu klientowi, jest firmą, której chcecie zaufać… To już Państwo oceńcie sami. Ja chciałem tylko wykończyć dom, otrzymać meble. Zamiast tego przeżywam zwykłe piekło na ziemi bez pomysłu na to „co dalej”. W takich warunkach nikt nie byłby w stanie funkcjonować. Napiszę jak człowiek: nie mam siły po prostu przychodzić do pracy i tłumaczyć dziesiątkom osób, że nie jestem przestępcą. Zgłaszać dziesiątki opinii jako nieprawdziwe, pisane wielokrotnie przez te same osoby. I tak codziennie. I tak dzień po dniu – tak się po prostu nie da. Lubiłem tę pracę. Klienci zadowoleni – problemy były rzadko. Obecnie nienawidzę swojego życia. To wszystko dlatego, że skorzystałem z „stolarni premium” – firmy Deer Wood / Warszawa.

    Główni bohaterowie tej historii:

    -ja, Dariusz Dułak, który prowadzi firmę „Biuro Internetowe”

    -Deer Wood, firma stolarska z Warszawy

    -kancelaria „DUBIEL SAWINDA KOZIŃSKI”

    -a także osoby, od których zaczęło udawanie, że są przeze mnie oszukane: Tomasz Nowacki, Noviktech, miejscowość „Skoki”, a także Wiktoria Fronczak, „W1 usługi sprzątające skoki”, która została administratorką tej „inicjatywy”

    -Grupa: https://www.facebook.com/groups/1751876979011477