Przez długi czas próbowałem tłumaczyć sobie, że to, co mnie spotyka, jest zbiegiem okoliczności. Że to emocje klientów. Że Internet rządzi się swoimi prawami. Że każdemu przedsiębiorcy może przydarzyć się trudny okres, fala krytyki albo konflikt, który z czasem sam wygaśnie.

Dziś jednak coraz trudniej ignorować powtarzalność schematu.

Ten sam mechanizm. Te same nazwiska. Ta sama eskalacja. I kolejne „nowe” inicjatywy, które w praktyce prowadzą do dokładnie tych samych skutków: konfliktu, presji, destabilizacji i chaosu – nie tylko w sferze wizerunkowej, ale także realnego życia i pracy.

Od jednej grupy do kolejnej „odsłony”

Gdy pierwsza grupa, w której zbierano osoby deklarujące się jako „poszkodowane”, została ukryta, można było odnieść wrażenie, że sytuacja zaczyna się stabilizować. Sprzedaż stopniowo się poprawiała. Emocje opadały. Pojawiła się przestrzeń na rozwiązania prawne, zamiast dalszej eskalacji.

Niemal równolegle pojawiło się jednak coś nowego.

Nowa grupa. Nowa nazwa. Nowe konto – anonimowe, trudne do jednoznacznej identyfikacji. Ale dokładnie ten sam cel i ten sam efekt: gromadzenie klientów, podsycanie emocji, budowanie narracji opartej na insynuacjach i sugestiach, a następnie okresowe „otwieranie” i „zamykanie” grupy w sposób, który wygląda na zaplanowany i celowy.

Trudno w takiej sytuacji nie zadać pytania, czy to rzeczywiście spontaniczne działania „niezależnych osób”, czy raczej kontynuacja znanego już modelu eskalacji, tylko w zmienionej formie.

Konflikt jako stały element relacji

W normalnych relacjach – biznesowych czy prywatnych – konflikt jest czymś wyjątkowym. Zdarza się, ale dąży się do jego zakończenia: rozmową, ugodą, albo – w ostateczności – rozstrzygnięciem sądowym.

W tym przypadku konflikt zdaje się być stanem permanentnym.

Gdy jedna forma nacisku przestaje działać, pojawia się kolejna. Gdy jedna grupa traci widoczność, powstaje następna. Gdy pojawia się perspektywa deeskalacji, niemal natychmiast rodzi się nowa przestrzeń sporu.

Nie sposób nie zauważyć, że w centrum tych wydarzeń niezmiennie przewijają się te same osoby. I tak od końca 2024 roku. Tomasz Nowacki – Skoki. Wiktoria Fronczak – Roszkowo.

Nie jako bierni obserwatorzy. Nie jako osoby próbujące wygasić emocje. Lecz jako punkt odniesienia, wokół którego konflikt się organizuje, odnawia i przekształca.

Skutki wykraczające poza Internet

Problemem nie jest już sama krytyka czy nawet ostra opinia. Problemem jest przenikanie konfliktu do realnego świata: do relacji z klientami, partnerami biznesowymi, współpracownikami, a w końcu do sfery bezpieczeństwa i zdrowia.

Narracje tworzone w Internecie mają realne konsekwencje. Prowadzą do masowych rezygnacji z zakupów, utraty zaufania, zerwania współprac. W skrajnych przypadkach eskalacja przestaje być wyłącznie „internetową burzą”, a zaczyna wpływać na codzienne funkcjonowanie ludzi, którzy nigdy nie powinni znaleźć się w centrum cudzego konfliktu.

To nie są abstrakcyjne rozważania. To są konkretne skutki, które można zmierzyć, opisać i udokumentować.

Wzorzec zamiast przypadku

Każdy pojedynczy element tej historii można by jeszcze próbować tłumaczyć osobno. Jedną grupę. Jedną falę komentarzy. Jedną eskalację.

Ale złożone razem tworzą one spójny wzorzec.

Wzorzec, w którym konflikt:

  • nie wygasa, lecz się odnawia,
  • nie jest rozwiązywany, lecz przenoszony w nowe miejsca,
  • nie kończy się rozmową ani sądem, lecz kolejną odsłoną presji.

Wzorzec, który każe zadać pytanie, czy mamy do czynienia z serią nieszczęśliwych zbiegów okoliczności, czy raczej z określonym sposobem działania i funkcjonowania w relacjach z innymi.

Pytanie, które warto sobie zadać

Nie piszę tego tekstu po to, by kogokolwiek oskarżać. Piszę go, by opisać rzeczywistość, jakiej doświadczam od wielu miesięcy i którą coraz trudniej ignorować.

Na końcu zostawiam więc pytanie – nie do sądu, nie do prawników, ale do każdego, kto to czyta:

Czy to jeszcze przypadek, czy już wzorzec?
I czy naprawdę ktokolwiek chciałby wchodzić w jakąkolwiek współpracę – biznesową, zawodową czy osobistą – z ludźmi, wokół których konflikt nigdy się nie kończy, a jedynie zmienia formę?

Posted in

Dodaj komentarz