Święta, pośpiech, brak czasu.
Wielu z nas decyduje się wtedy na pomoc – sprzątanie domu, mycie kanapy, porządki przed ważnym dniem. To normalne. Płacisz i liczysz na spokój.

Problem zaczyna się wtedy, gdy zaufanie do osoby świadczącej taką usługę przestaje istnieć.

Skoki – niewielkie miasto pod Poznaniem. Działa tam kilka firm sprzątających.
Ja z tego miasta nie jestem. Nie mieszkam nawet w tym województwie. Co więcej – nigdy nie zamawiałem żadnej usługi sprzątania. A jednak. Niczym telefon z fotowoltaiką, tak usługa sprzątania wtargnęła do mojego życia. Być może to przypadek, ale właśnie tym zajmuje się partner Wiktorii Fronczak, która prowadzi firmę „W1 – Profesjonalne usługi sprzątania” ( https://www.facebook.com/p/W1-Profesjonalne-usługi-sprzątania-61559886600022/ ).

Na czym polega problem?

Nie na jakości sprzątania – bo z tej usługi nigdy nie korzystałem. Wręcz w mojej ocenie sprzątanie jest zbyt dokładne, a zakres tej usługi zbyt wysoki!
Problem dotyczy działań podejmowanych poza pracą.

W mediach społecznościowych powstała grupa, którą założyła Wiktoria Fronczak, w której:

  • zbierani są moi klienci,
  • rozpowszechniane są na mój temat bardzo ciężkie zarzuty,
  • tolerowane (a momentami podsycane) są treści o charakterze obraźliwym i poniżającym.

Dlaczego? Nie wiem. Nic tej kobiecie nie zrobiłem. Sama zainteresowana twierdzi, że robi to z dobre woli. Proszę więc, aby ta „dobra (samo)wola” się skończyła – nic z tego.

Sprzątanie to specyficzna usługa. Wpuszcza się obcą osobę do domu, w przestrzeń prywatną. Oczekuje się:

  • dyskrecji,
  • powściągliwości,
  • szacunku do cudzej prywatności – również poza godzinami pracy.

W końcu nie wiemy, co taka osoba może mimochodem znaleźć w naszym domu. Zdjęcia, zabawkę intymną? Jesteśmy dorośli. A dom to nasz prywatny zakątek.

Z mojej perspektywy ten standard został całkowicie podważony.

Dlatego osobiście nie zdecydowałbym się na współpracę z osobą, która w internecie angażuje się w publiczne konflikty, komentarze i narracje dotyczące cudzych spraw prywatnych, a na prowadzonej przez nią grupie pisze się o „wackach” i „napletkach”.

Nie stawiam zarzutów.
Nie przesądzam niczego.

Po prostu ostrzegam: zanim wybierzesz usługę sprzątania, sprawdź nie tylko ofertę, ale to co Twoja sprzątaczka robi po godzinach. Nikt nie chce, żeby sprzątanie naszego domu było na tyle „dobre” i dokładne, że po sprzątaniu w internecie czy „na mieście” zaczynają krążyć plotki o czyiś „wackach”. Co dalej? Rozmiar prezerwatywy, znalezione zabawki erotyczne? To Pani Fronczak pokazała mi dosadnie, że zaufanie to podstawa.

Bo jak widać czasem problemem nie jest to, jak ktoś sprząta,
ale co robi później – i gdzie.

Wybór, jak zawsze, pozostawiam każdemu indywidualnie. Moja opinia? Sprzątanie realizowane przez Wiktorię Fronczak jest zbyt dokładne. A Wy? Jakie macie osoby z firmami sprzątającymi?

Posted in

Dodaj komentarz