Materiał jest oparty na faktach i dowodach. Publikuję ten wpis w akcie desperacji, upubliczniając swoje dane.
Nazywam się Dariusz Dułak.
Nie ukrywam się.
Nie tworzę kont anonimowych.
I powiem wprost: nigdy w życiu nie sądziłem, że firma produkująca meble może doprowadzić człowieka do sytuacji, w której boi się o siebie, o rodzinę, o swój dom i o swoją firmę.
To, co przeżyłem przez ostatnie miesiące, jest tak niewiarygodne, że gdyby ktoś mi o tym opowiedział rok temu, uznałbym, że przesadza.
1. Współpraca jak każda – do momentu, aż poprosiłem o zwrot nadpłaty
Sprawa zaczęła się normalnie.
Zamówiłem meble. Wysoka cena, bo ufałem, że jakość będzie wysoka.
Niestety:
- po zmianach w projekcie koszt materiału spadł, ale firma nie zwróciła nadpłaty,
- wycena blatu najpierw 20 000 zł, po zwróceniu uwagi nagle 13 000 zł – badanie klienta…? Tego, ile jest w stanie zapłacić?
- kilka błędów, rzeczy niedopowiedzianych, nieprecyzyjnych, kompletny brak refleksji nad tym, że klient nie jest zadowolony.
Zacząłem prosić o wyjaśnienia. Zwykła, normalna, ludzka rzecz. Wobec braku reakcji, wystawiłem kilka komentarzy negatywnych.
2. I wtedy wydarzyło się coś, czego nie potrafię pojąć do dzisiaj
Prowadzę firmę – sklep internetowy, sprzedaję elektronikę, telefony komórkowe.
Zamiast rozmowy, dialogu, kontaktu…
… na Facebooku powstała grupa, w której zaczęto mnie przedstawiać jako „oszusta”,
mimo że ludzie ci nie byli nawet moimi klientami. Pierwsze 10-15 osób nie miało ze mną żadnej relacji, żadnej transakcji, żadnego problemu. Ci ludzie od początku roku pomawiali mnie, twierdzili, że jestem oszustem i po prostu czekali, aż zaczną do nich dołączać prawdziwi klienci. Potrzebowali około pół roku, aż zaczęli do nich dołączać moi realni klienci, którzy po prostu im uwierzyli. Sytuacja eskalowała na początku września, a potem jeszcze bardziej na początku listopada. Problemy zaczęły tworzyć się realnie, bo zniszczono moje dobre imię, zaufanie do mnie.
To, co tam się dzieje, można zobaczyć samemu – grupa jest publiczna, a oto jej adres:
https://www.facebook.com/groups/1751876979011477
To nie jest zwykłe narzekanie klientów.
To zorganizowana nagonka, dziesiątki osób jednego dnia, instrukcje, co mają pisać, gdzie zgłaszać, jak mnie oczerniać.
W ciągu kilku tygodni:
- dostałem ok. 100 negatywnych opinii,
- część osób pisała po 10-15 komentarzy dziennie,
- ludzie, którzy nie mieli żadnego problemu, oddawali towar „na wszelki wypadek, bo znajomi z grupy ostrzegli”,
- inni powoływali się na rzeczy, które… nigdy nie miały miejsca.
- publikowano tam nawet sfabrykowane dowody, które miały pokazywać, że oszukuje ludzi,
- doprowadzono do częściowej blokady mojego sklepu,
- jednocześnie członkowie grupy wierzą, że działają w słusznej sprawie, ignorując fakt, że cała administracja nie jest moimi klientami,
- ignorują fakt, że działając na moją szkodę, szkodzą sobie – blokując mi sklep, pozbawiają mnie obrotu
- podważając zaufanie do mnie – pozbawiają mnie wpływów,
- nie jestem w stanie na bieżąco rozpatrywać reklamacji i rozwiązywać problemy.
A ja każdego ranka wstawałem z lękiem: ile dziś zniszczonych opinii zobaczę? ile kolejnych problemów będzie?
3. Skąd to się wzięło?
I tu zaczyna się najbardziej przerażająca część tej historii.
Z dokumentów, korespondencji i chronologii, którą mam na piśmie wynika, że:
- w czasie, gdy prosiłem Deer Wood o wyjaśnienia i zwrot nadpłaty, a następnie wystawiłem opinię o tej firmie,
- równolegle pojawiła się kancelaria prawna „Dubiel Sawinda Koziński” powiązana z tym środowiskiem, która zaczyna szukać osób chcących przyłączyć się do inicjatywy,
- kilka dni później powstała grupa internetowa,
- w grupie tej działają osoby związane z firmą, które twierdzą, że je oszukałem,
- z czasem do grupy zaczynają dołączać moi prawdziwi klienci i przyjmują za fakt wszystko co tam jest umieszczone,
- a na koniec… pełnomocnik tej samej kancelarii zaczął reprezentować osoby z tej grupy – również te, które nigdy nie były moimi klientami.
Jak często widzicie Państwo, żeby firma stolarska współtworzyła grupę internetową uderzającą w swojego własnego klienta?
Jak często widzicie, aby kancelaria prawna zamiast prowadzić mediacje:
- siedziała w grupie, sprawowała nad nią opiekę prawną przez prawie rok (czy otrzymuje w ogóle za to wynagrodzenie? Od grupy? Od Deer Wood?)
- nie reagowała na wyzwiska,
- nie reagowała na groźby,
- nie rozwiązywała żadnego sporu,
- a jedynie pozwalała, by spirala nienawiści rosła?
Dla mnie to nadal niewyobrażalne. Kancelaria posiada pełnomocnictwa części osób z grupy… Jednocześnie od tygodni nie odpisuje na propozycje rozwiązania problemów poszczególnych klientów. Dlaczego? Żeby narracja o tym, że jestem przestępcą się zgadzała, musi być pozew w sądzie. Nie daj boże klient dogadałby się ze sprzedawcą. Napiszę wprost – moi klienci nie chcą ze mną rozmawiać, bo mają „kancelarię” z grupy, a kancelaria też nie chce ze mną rozmawiać – bo wtedy narracja o byciu oszustem po prostu by upadła.
4. Co to zrobiło z moim życiem?
Powiem szczerze:
Zniszczyło mnie to psychicznie i finansowo.
Klienci, którzy nigdy nie mieli problemu, zaczęli się wycofywać.
Każdego dnia widziałem kolejne komentarze.
Łącznie około 100 negatywów w krótkim czasie. Wiele z tych komentarzy jest fikcyjna, opisuje sytuacje, których nie ma i nie było. Część komentarzy jest od prawdziwych klientów, którzy uwierzyli, że jestem przestępcą.
A ja miesięcznie wydaję na reklamy od 30 000 do 70 000 zł – to wszystko poszło na marne.
Dla mojej firmy to katastrofa.
Dla mojej rodziny – koszmar.
Dla mnie osobiście – coś, z czym trudno funkcjonować.
A wszystko dlatego, że odważyłem się poprosić o zwrot pieniędzy, które – w mojej ocenie – powinny zostać zwrócone.
5. Trudno uwierzyć, że firma stolarska zorganizuje przeciwko klientowi nagonkę
Ale taka jest moja rzeczywistość.
Szczerze – do dziś nie wiem, jak to możliwe.
Zamiast:
- wyjaśnić sprawę,
- porozmawiać,
- rozwiązać problem,
- znaleźć kompromis,
wybrano strategię „kto kogo przetrwa”, pokazania siły, zastraszenia i zniszczenia mnie jako osoby i przedsiębiorcy.
Zamiast oddać parę tysięcy złotych nadpłaty –
zniszczono lata mojej pracy i reputacji.
6. Czego chcę tą opinią?
Jednej rzeczy:
Aby inni potencjalni klienci wiedzieli, na co mogą się narazić. Abyście widzieli, jak biznes działa w Polsce.
To nie jest zwykła opinia „nie polecam, bo były opóźnienia”.
To jest ostrzeżenie człowieka, który:
- został publicznie rozjechany przez machinę nagonki,
- widzi codziennie, jak grupa działa według emocji,
- walczy z dziesiątkami spraw zainspirowanych tą grupą, którym w rzeczywistości chce pomóc – to moi klienci, których sprawy chcę rozwiązać,
- ale przedstawiciele Deer Wood zrobili z nich swoich klientów,
- jednocześnie nie doczekał się od firmy nawet próby rozwiązania problemu,
- a ilość sporów jest tak duża, że nie jestem w stanie odpisywać prawdziwym klientom, którzy z niepokoju wysyłają dziesiątki wiadomości (po 100-200-300 w 2-3 dni – to nie jest „standardowa” ilość, z klientami zwykle nie ma żadnej korespondencji: kupują –> dostają –> są zadowoleni, więc nic nie piszą).
Podsumowanie
Nie proszę o współczucie.
Nie proszę o wsparcie.
Proszę jedynie:
Przeczytajcie to i sprawdźcie fakty sami.
Grupa jest publiczna.
Komentarze są publiczne.
Negatywy wystawiane jednego dnia po kilkanaście sztuk – również publiczne.
Powiązania – można odnaleźć samodzielnie,
Chronologię – sprawdzić. (najpierw ja wystawiam komentarze firmie Deer Wood à powstaje grupa à doznaje masowego ataku opiniami negatywnymi).
Każdy może to zobaczyć.
A czy firma, która potrafi zrobić coś takiego jednemu klientowi, jest firmą, której chcecie zaufać…
To już Państwo oceńcie sami.
A czy firma, która potrafi zrobić coś takiego jednemu klientowi, jest firmą, której chcecie zaufać… To już Państwo oceńcie sami. Ja chciałem tylko wykończyć dom, otrzymać meble. Zamiast tego przeżywam zwykłe piekło na ziemi bez pomysłu na to „co dalej”. W takich warunkach nikt nie byłby w stanie funkcjonować. Napiszę jak człowiek: nie mam siły po prostu przychodzić do pracy i tłumaczyć dziesiątkom osób, że nie jestem przestępcą. Zgłaszać dziesiątki opinii jako nieprawdziwe, pisane wielokrotnie przez te same osoby. I tak codziennie. I tak dzień po dniu – tak się po prostu nie da. Lubiłem tę pracę. Klienci zadowoleni – problemy były rzadko. Obecnie nienawidzę swojego życia. To wszystko dlatego, że skorzystałem z „stolarni premium” – firmy Deer Wood / Warszawa.
Główni bohaterowie tej historii:
-ja, Dariusz Dułak, który prowadzi firmę „Biuro Internetowe”
-Deer Wood, firma stolarska z Warszawy
-kancelaria „DUBIEL SAWINDA KOZIŃSKI”
-a także osoby, od których zaczęło udawanie, że są przeze mnie oszukane: Tomasz Nowacki, Noviktech, miejscowość „Skoki”, a także Wiktoria Fronczak, „W1 usługi sprzątające skoki”, która została administratorką tej „inicjatywy”

Dodaj komentarz